Ruch bezwizowy do USA – wady i zalety

Ruch bezwizowy do USA - wady i zalety

Program ruchu bezwizowego, w którym wreszcie się znaleźliśmy, niewątpliwie ma swe zalety. Ma też jednak pewne minusy, o których istnieniu warto wiedzieć.

11 listopada 2019 r. Polska została włączona do programu ruchu bezwizowego (Visa Waiver Program, WVP). Ucieszyło to wiele osób – i nic dziwnego, bo uczestnictwo w programie niesie ze sobą kilka istotnych korzyści. Podróżowanie do USA bez wizy ma jednak również pewne wady, z których nie wszyscy zdają sobie sprawę. Poniżej przedstawiamy więc zarówno plusy, jak i minusy ruchu bezwizowego do Stanów.

Z artykułu dowiesz się m.in.:

  • czy zniesienie obowiązku wizowego oznacza otwarcie amerykańskich granic,
  • czy i jak program ruchu bezwizowego ułatwia wyjazd do USA,
  • jakie są korzyści finansowe z podróżowania w ramach VWP,
  • jakie ograniczenia niesie ze sobą ruch bezwizowy,
  • co cię może czekać po przylocie do Stanów, jeżeli nie masz wizy,
  • czego nie wolno robić, podróżując w ramach programu ruchu bezwizowego,
  • dlaczego w razie ewentualnej deportacji lepiej mieć wizę, niż jej nie mieć.

VWP to nie Schengen

Całkiem sporo osób przyzwyczajonych do swobodnego przemieszczania się między krajami strefy Schengen uważa, że zniesienie obowiązku wizowego oznacza otwarcie również granicy USA. Tak jednak nie jest. Aby wjechać do Stanów Zjednoczonych, nie wystarczy legitymować się tylko dowodem osobistym – trzeba mieć ważny paszport. Podróż należy zaś przed rozpoczęciem zarejestrować w specjalnym systemie zwanym ESTA (pisaliśmy o nim szerzej w artykule „ESTA – rejestracja podróży do USA”).

Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy jest to wada ruchu bezwizowego jako takiego. VWP po prostu rządzi się innymi prawami, choć w porównaniu z przywilejami strefy Schengen wypada istotnie mniej korzystnie. Warto jednak zdawać sobie z tego sprawę, dlatego też zaczynamy od zaznaczenia tej różnicy.

PLUS: Podróżowanie bez wiz jest tańsze

Rejestracja w ESTA nie jest bezpłatna, jednak kosztuje znacznie mniej niż ubieganie się o wizę. To z pewnością jedna z największych zalet programu ruchu bezwizowego. Zamiast 160 dolarów opłaty za rozpatrzenie wniosku wizowego uiścić trzeba zaledwie 14 dolarów – i to tylko wtedy, gdy rejestracja ta przebiegnie pomyślnie. W przeciwnym razie system pobierze tylko 4 dolary. Opłata wizowa natomiast nie podlega zwrotowi, nawet jeśli wniosek zostanie odrzucony lub przez pomyłkę dokonasz jej dwa razy.

PLUS: Mniej formalności

Chcąc zarejestrować podróż do Stanów w ESTA, należy wypełnić formularz, który nieco przypomina wniosek o wydanie wizy. Zawiera jednak mniej pytań, a jego wypełnianie nie zajmuje aż tyle czasu. Co więcej, wszystko odbywa się online, nie jest więc konieczne osobiste stawienie się w amerykańskiej placówce dyplomatycznej w celu odbycia rozmowy z konsulem USA. Trwa ona zaledwie kilka minut, ale jest niezbędna, aby uzyskać wizę (od tej reguły obowiązują tylko nieliczne wyjątki). Wyprawa do Warszawy, gdzie mieści się Ambasada Stanów Zjednoczonych, albo do Konsulatu Generalnego w Krakowie potrafi być dość uciążliwa, zwłaszcza dla osób, które mieszkają w większej odległości od tych miast. Brak obowiązku spotkania się z konsulem to więc niewątpliwie zaleta VWP.

MINUS: Ograniczenia czasowe

Autoryzacja w ESTA jest ważna przez 2 lata. To niewiele w porównaniu z terminem ważności wizy służbowo-turystycznej (B-1/B-2), wydawanej z reguły aż na 10 lat. Po zmianie nazwiska i wyrobieniu w związku z tym nowego paszportu możesz podróżować z dwoma dokumentami: aktualnym i starym, w którym znajduje się wciąż ważna wiza. Jeśli jej nie posiadasz, to wyrabiając nowy paszport, musisz też ponownie zarejestrować się w ESTA.

Wiza B-1/B-2 pozwala zwykle na spędzenie w USA aż pół roku, pobyt zaś można dodatkowo przedłużyć o kolejne 180 dni. Bez wizy natomiast wjedziesz do Stanów na maksymalnie 90 dni i kropka (chyba że trafisz do szpitala, ale wtedy czeka cię dość sporo trudności natury biurokratycznej). A jeśli zdaje ci się, że można „obejść system”, wyjeżdżając z USA np. na weekend do Meksyku czy Kanady i wracając znów na 90 dni, to niestety musimy cię rozczarować. Twórcy amerykańskich przepisów imigracyjnych przewidzieli, że ktoś mógłby chcieć korzystać z podobnych rozwiązań, i nakazali wliczanie takich wycieczek w ogólny czas pobytu. Czyli jeśli po 40 dniach pojedziesz na tydzień do Kanady, to po powrocie będziesz mieć 43 dni na opuszczenie Stanów (90 – 40 – 7 = 43). Zbyt częste przyjazdy w ramach VWP mogą też być źle widziane i w pewnym momencie skutkować niewpuszczeniem do tego kraju.

MINUS: Problemy na granicy

Bo sama autoryzacja w ESTA, choć nie każdy jest w stanie ją uzyskać (zob. „Bez wizy do USA – na jakich zasadach”), nie gwarantuje jeszcze, że uda się przekroczyć amerykańską granicę. Gwarancji takiej akurat nie daje również wiza (a właściwie: promesa wizowa), ale w tym przypadku wstępnej weryfikacji jej posiadacza dokonuje przedstawiciel USA, czyli konsul. Jeśli nie przejdziesz jej pomyślnie, stracisz 160 dolarów i trochę czasu. Jeśli natomiast stacjonujący w punkcie kontroli granicznej urzędnik nie wpuści cię na teren USA, przepadnie o wiele większa kwota, wydana na bilet do Stanów – i z powrotem, jako że po takiej odmowie trzeba wsiąść w najbliższy samolot do Polski na własny koszt.

Gdy masz wizę do USA, ryzyko odesłania z granicy jest nieco niższe, bo skoro pracownik Departamentu Stanu, reprezentowanego przez konsulat czy ambasadę, uznał cię za osobę godną zaufania i wjazdu do Stanów, to funkcjonariusz Urzędu Celnego i Ochrony Granic (Customs and Border Protection, CBP*) musiałby mieć dobry powód, żeby tę opinię podważyć. Tymczasem osoby podróżujące w ramach VWP musi ocenić samodzielnie. Wypytuje więc dokładnie m.in. o cel i planowany czas pobytu w USA, a także o środki finansowe na pokrycie jego kosztów. Urzędnikowi przedstawić trzeba też dowód na to, że zamierzasz opuścić Stany w wyznaczonym terminie, okazując bilet powrotny lub na dalszą podróż.

MINUS: Bez wizy nie można podjąć pracy ani nauki w USA

Zaskakująco wielu Polaków uważa, że zniesienie obowiązku wizowego ułatwi im znalezienie pracy i osiedlenie się w USA. Nic bardziej mylnego! Program ruchu bezwizowego umożliwia podróżowanie do Stanów wyłącznie w celach służbowych i turystycznych. Jeśli masz zamiar szukać tam zatrudnienia lub podjąć naukę, musisz postarać się o taki rodzaj wizy, który na to zezwala. Nie jest nim akurat najpopularniejszy dokument typu B-1/B-2, ma jednak tę przewagę, że wjechawszy do USA na jego podstawie, można na miejscu zawnioskować o zmianę statusu wizy. Czego nie da się zrobić, podróżując w ramach VWP.

MINUS: Brak możliwości odwołania w przypadku decyzji o deportacji

Osoba, która mimo wszystko spróbuje pracować w Stanach, dostawszy się tam bez wizy (i to pracować wyłącznie na czarno, bo bez niej nie da się uzyskać niezbędnego do zatrudnienia numeru SSN), łamie amerykańskie przepisy imigracyjne. Kiedy wyjdzie to na jaw, osoba taka najprawdopodobniej zostanie niezwłocznie deportowana i otrzyma wieloletni zakaz powrotu do USA. Posiadając wizę, miałaby prawo do przedstawienia swych racji w sądzie – a tak decyzja o deportacji należeć będzie do szeregowego funkcjonariusza służb imigracyjnych.

Podsumowanie

Wygląda więc na to, że ruch bezwizowy do USA ma więcej wad niż zalet. Jeśli jednak do Stanów wybierasz się na stosunkowo krótko, w ramach wakacji albo wyjazdu służbowego, tych kilka plusów może stanowić dla ciebie spore ułatwienie, a minusy nie muszą okazać się aż tak ważne.

Pamiętaj, że zniesienie obowiązku wizowego nie oznacza zniesienia samych wiz. Zawsze możesz ubiegać się o ten typ dokumentu (zwłaszcza jeśli odmówiono ci autoryzacji w ESTA, co również się zdarza) i korzystać z licznych przywilejów, jakie daje ci posiadanie wizy, a których nie doświadczysz, podróżując wyłącznie w VWP.

*Nazwa US Customs and Border Protection bywa też tłumaczona na polski m.in. jako Urząd ds. Ochrony Celnej i Granic lub Urząd Celny i Straż Graniczna Stanów Zjednoczonych.

Zdjęcie: Pixabay.com

Kliknij gwiazdkę, aby ocenić artykuł

Ocena średnia: / 5. Ilość głosów: