Fikcyjne małżeństwo dla zielonej karty (marriage fraud)

Fikcyjne małżeństwo dla zielonej karty (marriage fraud)

Ślub z obywatelem USA to stosunkowo szybki sposób na zdobycie prawa stałego pobytu w tym kraju. Ale zawarcie małżeństwa tylko z tego powodu jest przestępstwem.

Zawarcie małżeństwa z obywatelem amerykańskim tylko po to, aby uzyskać tzw. zieloną kartę, czyli prawo stałego pobytu w USA, jest jednym z najczęściej popełnianych przestępstw imigracyjnych. Wiele osób dopuszcza się go, nie wiedząc, z jakimi konsekwencjami się to wiąże. I chodzi tu nie tylko o kary nakładane na małżonków w przypadku wykrycia oszustwa.

Z artykułu dowiesz się m.in.:

  • dlaczego zawarcie małżeństwa dla zielonej karty tylko z pozoru jest łatwym sposobem na zdobycie dokumentu,
  • w jakich okolicznościach fikcyjne małżeństwo może zostać wykryte,
  • jakie kary przewidziano dla osób, które wzięły ślub tylko dla zielonej karty,
  • czy za zawarcie fikcyjnego małżeństwa można pójść do więzienia,
  • co jest określane jako „marriage fraud” (a co niekoniecznie).

Według szacunków Immigration and Customs Enforcement (ICE), czyli rządowej agencji zajmującej się przestępstwami imigracyjnymi, nawet co trzeci związek, w wyniku którego małżonek spoza USA dostaje zieloną kartę, może być zawierany wyłącznie w tym celu. Oszustów nie brakuje, bo też zawarcie małżeństwa jest jednym z najszybszych sposobów uzyskania prawa stałego pobytu – i to nawet w sytuacji, gdy ktoś mieszka w Stanach nielegalnie, bo nie wyjechał stamtąd przed upływem ważności wizy.

Liczba zielonych kart wydawanych rocznie małżonkom obywateli USA nie jest limitowana – inaczej niż w przypadku starania się o ów dokument w innym trybie. Po wyczerpaniu puli na dany rok kolejka wniosków oczekujących na rozpatrzenie zatrzymuje się aż do początku roku następnego. W efekcie procedura uzyskania prawa stałego pobytu na wniosek amerykańskiego pracodawcy lub dalszych krewnych może ciągnąć się od kilku do nawet kilkunastu lat. Wnioski o zieloną kartę składane w związku z zawarciem małżeństwa stale rozpatruje się zaś na bieżąco, więc wszystko zamyka się w czasie wynoszącym od kilku miesięcy do niecałych dwóch lat.

To i tak całkiem długo, nawet dla osób, które pobierają się z miłości. Do tego dochodzą niemałe opłaty i konieczność skompletowania wielu dokumentów (pisaliśmy o tym szerzej w artykule „Zielona karta po ślubie z obywatelem USA”), a także stawienia się obojga małżonków na swoiste przesłuchanie w Urzędzie Imigracyjnym (US Citizenship and Immigration Service, USCIS).

Praktycznie na każdym etapie para może spotkać się z podejrzeniami co do szczerości intencji – zwłaszcza po zamachach z września 2001 r. Zatrzymani wówczas terroryści przyznali bowiem, że wielu członków Al-Kaidy zawarło wcześniej fikcyjne małżeństwa z obywatelkami USA tylko po to, by uzyskać prawo stałego pobytu i tym samym „zniknąć z radarów” amerykańskich służb. Od tamtej pory znacznie bardziej surowo karze się też przypadki wykrycia tego typu imigracyjnych nadużyć.

Kary za małżeństwo dla zielonej karty

Zgodnie z przepisami osoba, która świadomie wchodzi w związek małżeński w celu zdobycia zielonej karty – dla siebie lub dla współmałżonka – może zostać skazana nawet na 5 lat pozbawienia wolności albo 250 tys. dolarów grzywny, czasem zaś i na grzywnę, i na więzienie. Najwyższy wymiar kary stosuje się wobec ludzi, którzy w systematyczny sposób czerpią zyski z tego rodzaju procederu, w przypadku „zwykłych osób” wyroki są więc nieco łagodniejsze. Do tego dochodzą jednak często inne zarzuty, np. o poświadczenie nieprawdy, które potrafią zwiększyć zakres kary.

Osobę spoza USA zazwyczaj dość szybko poddaje się też deportacji – i to z dożywotnim zakazem powrotu do Stanów Zjednoczonych. Nie może się już ona ubiegać ani o wizę, ani o zieloną kartę, ani tym bardziej o obywatelstwo, nawet jeśli w przyszłości poślubi amerykańskiego obywatela już całkowicie w dobrej wierze.

Również gdyby imigrant mimo wszystko pozostał w USA, to traci prawo pobytu i nigdy nie będzie w stanie już go zalegalizować. Warto w tym miejscu wspomnieć, że jeśli „amerykańska połowa” fikcyjnego małżeństwa ma status nie obywatela, lecz zaledwie rezydenta (czyli sama jest posiadaczem zielonej karty), to status ten można jej odebrać, by docelowo także wobec takiej osoby wszcząć procedurę deportacyjną.

Karze podlegają ponadto osoby trzecie, tj. niebędące stronami małżeństwa dla zielonej karty, które brały udział w jego aranżowaniu. A więc np. prawnicy imigracyjni (w najlepszym razie pozbawiani prawa do wykonywania zawodu) albo osoby czy wręcz całe firmy oferujące „pomoc” – oczywiście za odpowiednią opłatą – w legalizacji pobytu.

Kiedy fikcyjne małżeństwo może zostać wykryte

Każdego roku wykrywa się co najmniej kilkaset fikcyjnych małżeństw zawieranych wyłącznie w celu uzyskania prawa stałego pobytu w USA. Regularnie pojawiają się kampanie zachęcające do zgłaszania takich przypadków, ale też amerykańscy urzędnicy – jak już wspomniano, od 2001 r. szczególnie nieufni – mają wiele okazji do przyłapania par na oszustwie.

Mogą to zrobić chociażby na etapie rozpatrywania złożonego po ślubie wniosku o zieloną kartę, do którego trzeba dołączyć liczne dowody na to, że małżonkowie żyją ze sobą, takie jak wspólne umowy, wyciągi z kont bankowych czy zdjęcia (najlepiej zrobione w miejscach publicznych oraz w towarzystwie przyjaciół i znajomych).

Autentyczność relacji ma zostać potwierdzona także na specjalnym spotkaniu w oddziale USCIS, na które małżonkowie muszą się stawić razem. W razie wątpliwości może odbyć się jeszcze przesłuchanie osobno każdego z nich w celu zweryfikowania „zgodności zeznań”. To kolejny moment, w którym fikcyjność małżeństwa może wyjść na jaw – a jest ich znacznie więcej!

Należy bowiem pamiętać, że nawet gdy zielona karta zostanie przyznana, to para nie może zaraz potem po prostu się rozwieść. Jeśli od ślubu nie minęły jeszcze 2 lata, dokument wydaje się warunkowo, tylko na 24 miesiące. W ciągu 90 dni od wygaśnięcia jego ważności trzeba złożyć wniosek o zniesienie trybu warunkowego, dołączając do tego wniosku dowody na to, że małżeństwo nadal trwa. Tym razem – w przypadku jakichkolwiek wątpliwości ze strony urzędników – również może dojść do rozmowy i przesłuchania.

To jednak wciąż nie koniec. Jeśli po uzyskaniu zielonej karty o 10-letnim terminie ważności jej posiadacz zechce starać się o amerykańskie obywatelstwo, może to zrobić dopiero po 3 latach od wydania pierwszego dokumentu poświadczającego prawo stałego pobytu. Jeśli się zaś rozwiedzie, okres ten wynosi już nie 3 lata, lecz 5 lat. Procedura w sprawie przyznania obywatelstwa też stanowi okazję do wzięcia pod lupę małżeństwa stanowiącego podstawę zezwolenia na stały pobyt – podobnie jak późniejsze kontrole mające na celu sprawdzenie, czy statusu obywatela nie należy jednak danej osobie odebrać.

Warto wiedzieć, że urzędnicy mogą nie tylko zażądać przedłożenia rozmaitych dokumentów czy wezwać na rozmowę, ale też zjawić się w mieszkaniu lub miejscu pracy małżonków oraz wypytywać o różne sprawy ich sąsiadów i znajomych. Również po to, by się przekonać, czy „amerykańska połowa” pary wywiązuje się z deklaracji złożonej na formularzu I-864 (tzw. Affidavit of Support) podczas ubiegania się drugiej strony o stały pobyt. Chodzi o zapewnienie jej opieki finansowej na określonym poziomie (min. 20 tys. dolarów rocznie w przypadku rodziny dwuosobowej) aż do czasu, gdy imigrant otrzyma obywatelstwo lub odprowadzi składki na fundusz Social Security za co najmniej 40 kwartałów.

Przeczytaj: Oszustwa i kłamstwa wizowe – czego nie robić ubiegając się o wizę do USA

Brak miłości to nie fikcja

Jak więc widać, nie brakuje okoliczności, w których zawarcie związku wyłącznie dla zielonej karty może zostać wykryte. Co jednak ciekawe, dla badających sprawę urzędników większe znaczenie ma trwałość relacji niż to, czy małżonkowie faktycznie się kochają.

Często usłyszeć można, że fikcyjne małżeństwo to takie, które zawarto nie z miłości. Tymczasem przyznawano już prawo stałego pobytu w sytuacjach, gdy para wzięła ślub tylko dlatego, że pojawiło się dziecko (tzw. family reasons), albo gdy Amerykanin żenił się ze swą przybyłą z zagranicy gosposią, z którą łączyła go zaledwie nić sympatii i porozumienia (w tym akurat wypadku wydania zielonej karty początkowo odmówiono, ale małżonkowie odwołali się od tej decyzji i kolejna instancja przychyliła się do ich wniosku).

Przestępstwem określanym jako „marriage fraud” będzie natomiast z pewnością zawarcie małżeństwa z osobą, która w zamian za możliwość uzyskania dzięki niemu prawa stałego pobytu w USA oferuje drugiej stronie jakieś usługi lub korzyści finansowe – albo która udawała uczucie, byle tylko zdobyć zieloną kartę. Zmanipulowany małżonek znajduje się wówczas w o tyle trudnym położeniu, że chcąc unieważnić małżeństwo po wykryciu oszustwa, będzie musiał dowieść swej niewinności i wykazać, iż nie miał pojęcia o prawdziwych zamiarach „drugiej połówki”, aby uniknąć kary.

Zdjęcie: Pixabay.com

Kliknij gwiazdkę, aby ocenić artykuł

Ocena średnia: / 5. Ilość głosów: