Co warto wiedzieć przed wyjazdem do USA

Co warto wiedzieć przed wyjazdem do USA

Co kraj, to obyczaj. Dowiedz się, jakie zwyczaje i rozwiązania stosuje się w USA, i uniknij w ten sposób na wyjeździe zbędnych rozczarowań czy nawet kłopotów.

Jedną z najlepszych rzeczy w podróżowaniu jest zadziwianie się odmiennością zwyczajów, jedzenia, krajobrazów czy architektury w miejscach, do których się jedzie. Na pewne rzeczy lepiej jednak być przygotowanym, aby uniknąć chociażby przepłacania, kłopotów i rozczarowań. Poniżej przedstawiamy więc kilka wskazówek, z którymi warto się poznać przed wyjazdem do USA.

Z artykułu dowiesz się m.in.:

  • jakie dokumenty są ważne podczas wyjazdu do USA,
  • jak przygotować się do lotu,
  • co to jest jet lag i jak zniwelować jego przykre skutki,
  • czy przywiezione z Polski urządzenia elektryczne będą działały w USA,
  • jakich miar używa się w Stanach zamiast metrów, litrów i kilogramów,
  • gdzie robić zakupy w USA,
  • na jakich zasadach można kupić w USA alkohol i papierosy,
  • czy w Stanach naprawdę da się zwrócić każdy zakup,
  • dlaczego ceny w kasie są wyższe niż te na półce w sklepie,
  • jak się przemieszczać po USA,
  • jak płacić za tankowanie,
  • czego można się spodziewać po Amerykanach,
  • czy napiwki w USA są obowiązkowe,
  • dlaczego w Stanach trzeba nosić przy sobie bilon.

Promesa wizowa i wiza do USA

Jak pewnie już wiesz, aby móc podróżować do USA, musisz mieć w paszporcie wizę. A raczej: promesę wizową, która wcale jeszcze nie gwarantuje wjazdu na teren Stanów Zjednoczonych. Właściwą wizę otrzymać można dopiero po krótkiej rozmowie z urzędnikiem imigracyjnym na amerykańskim lotnisku. Ma on też jednak prawo odmówić ci wstępu do USA i kazać wracać na własny koszt do Polski. Więcej na ten temat pisaliśmy w artykułach „Wiza do USA a promesa wizowa” oraz „Rozmowa z urzędnikiem imigracyjnym w USA”.

Deklaracja celna przed wjazdem do USA

Inny ważny dokument to deklaracja celna. Dostaniesz ją od obsługi na pokładzie samolotu lecącego do Stanów. Jeśli podróżujesz z bliskimi, możecie wypełnić jeden formularz razem. Podać należy w nim m.in. dane osobowe, a także adres, pod którym będzie można cię znaleźć w USA. Jeśli znasz tylko nazwę hotelu, w którym się zatrzymasz – powinno wystarczyć, dodaj tylko nazwę miejscowości, w której się ten hotel znajduje.

W deklaracji celnej, zgodnie z jej nazwą, uwzględnić trzeba także, czy wieziesz ze sobą cokolwiek, co wymaga oclenia, jest przeznaczone na handel itp. W punkcie 11 zaznaczyć należy ponadto, czy masz w bagażu (zarówno podręcznym, jak i rejestrowanym) jakieś produkty spożywcze. Podanie fałszywej informacji w tej sprawie może skończyć się grzywną w wysokości 10 tys. dolarów w razie wyrywkowej kontroli. Pewnych rzeczy do Stanów bowiem wwozić nie wolno. I nie chodzi tylko o narkotyki, ale też o tak „niewinne” rzeczy jak choćby… kabanosy. Więcej na ten temat przeczytasz w artykule „Czego nie wolno wwozić do USA”.

Lot do Stanów i jet lag

Po jego lekturze będziesz lepiej wiedzieć, jak się spakować, gdy chcesz wziąć ze sobą m.in. jedzenie, alkohol czy leki. Niezależnie od tego zaś przygotuj się na sam lot, zabierając w bagażu podręcznym m.in. mokre chusteczki czy krem nawilżający. Dzięki temu trwająca 8-9 godzin podróż stanie się bardziej komfortowa. Z tego samego powodu pamiętaj, by nie zakładać obcisłych ubrań czy butów na obcasie, bo przy zmianie wysokości i ciśnienia należy zapewnić ciału swobodne krążenie (i co jakiś czas je pobudzić, np. spacerując).

Zmiana strefy czasowej z kolei już po przylocie może spowodować tzw. jet lag. Przejawia się on m.in. zmęczeniem lub rozdrażnieniem, a trwać może od jednego dnia do tygodnia. Aby zminimalizować jego skutki, warto jak najszybciej „przestawić się” na czas lokalny. Czyli iść spać i wstawać zgodnie z tym, co pokazuje amerykański zegarek, a nie wtedy, kiedy ci się zachce, bo to ostatnie wynika z przyzwyczajeń polskiej strefy czasowej (jeśli w Polsce kładziesz się zwykle o 23, to np. w Chicago jest wtedy 6 rano, a więc umiarkowanie dobra pora na zapadnięcie w sen).

Lot do USA i jet lag

Przeczytaj: Jak zorganizować podróż do USA – krok po kroku

Urządzenia elektryczne w USA

Gdy zabierasz ze sobą sprzęty wymagające podpięcia do kontaktu, musisz pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze: amerykańskie kontakty mają inny kształt, więc europejskie wtyczki nie będą do nich pasować. Potrzebna jest specjalna przejściówka. Można kupić ją w Polsce, choć znacznie drożej niż w Stanach. Z drugiej strony w Stanach może być trudno dostępna (jej wypożyczenie oferują za to niektóre hotele). Trzeba też wiedzieć, że o ile przejściówka powinna spokojnie wystarczyć do naładowania telefonu czy aparatu, o tyle z większymi urządzeniami (jak choćby suszarka czy maszynka do golenia) może być pewien problem.

Druga sprawa to napięcie prądu w sieci elektrycznej. W Polsce wynosi ono standardowo 220-230 V, podczas gdy w Stanach jest znacznie niższe (120 V). Jeśli na twoim sprzęcie widnieje informacja, że pracuje on w przedziale 110-240 V, wszystko będzie w porządku. Ale jeśli zakres jego działania ogranicza się do 220-240 V, potrzebny jest adapter – dość duży, ciężki i trudniej dostępny niż przejściówki.

Daty, miary i wagi w USA

Kolejna istotna informacja dotyczy tego, że Amerykanie, zapisując daty, podają najpierw miesiąc, a potem dzień i rok, zamiast stopni Celsjusza używają stopni Fahrenheita (do przeliczania warto użyć jednego z internetowych kalkulatorów, np. tego), a ponadto nie operują pojęciami metra, litra czy kilograma. Mają swój system miar i wag, w którym:

  • 1 cal (inch) to ok. 2,5 cm
  • 1 stopa (foot) to ok. 30 cm
  • 1 jard (yard) to niecały metr
  • 1 mila (mile) to nieco ponad 1,5 km
  • 1 funt (pound) to niecałe pół kilograma
  • 1 uncja (ounce, oz.) to niecałe 30 g
  • 12 uncji cieczy (fluid ounces, fl. oz.) to 355 ml
  • 1 galon (gallon) to 3,78 l

Zwróć na to uwagę, robiąc zakupy. Cena owoców na przykład będzie dotyczyła funta, a nie kilograma, natomiast paliwo sprzedawane jest na galony, nie zaś na litry.

Zakupy w USA

Skoro już jesteśmy przy zakupach, to warto wiedzieć, że w Stanach większość rzeczy jest droższa niż w Polsce. Dobrze więc zaopatrywać w się w dużych marketach, takich jak słynny Walmart, a także tanich sklepach z dolarem w nazwie (np. Dollar Tree albo Dollarama). Te ostatnie to często jedyne miejsce w okolicy, gdzie można kupić jedzenie – oprócz oczywiście wszechobecnych barów szybkiej obsługi (fast food). Dostaniesz tam też piwo i wino, po alkohol wysokoprocentowy trzeba będzie się już jednak udać do „monopolowego” zwanego w USA „liquor store”. Pamiętaj, że napoje wyskokowe sprzedawane są tylko osobom, które skończyły 21 lat (co najmniej tyle muszą mieć też osoby towarzyszące przy zakupach). Co ciekawe, papierosy – wbrew pozorom znacznie mniej popularne w Stanach niż w Europie – nabyć można już od 18. roku życia.

W sieciach takich jak Target czy K-mart jest raczej niewiele produktów spożywczych, poza tym ich ceny często są wyższe, a jakość – wręcz przeciwnie. W Walmartach z kolei wybór i jedzenia, i właściwie wszystkich innych towarów jest ogromny. Przygotuj się więc na dość długie poszukiwania tego, czego potrzebujesz.

Długie są też kolejki do sklepowych punktów przyjmujących zwroty. Bo prawdą jest, że w ciągu 90 dni od zakupu zwrócić da się praktycznie wszystko, z czego wiele osób korzysta (m.in. dlatego, że jakość wielu dostępnych w USA produktów – nie tylko spożywczych – zostawia sporo do życzenia). Wystarczy okazać paragon i podać powód w rodzaju „nie podoba mi się” lub „w reklamie to wyglądało inaczej”.

Nikt natomiast nie uwzględni twoich wątpliwości co do tego, że należna za zakupy kwota na paragonie jest wyższa, niż wynikałoby to z cen podanych na towarach. Są to bowiem ceny netto, do których przy kasie zostaje doliczony podatek (w Polsce zawarty już w cenie końcowej produktu). Wynosi on od kilku do kilkunastu procent, w zależności od tego, co kupujesz, i na terenie jakiego stanu akurat przebywasz.

Zakupy w USA - Walmart, duże markety

Prawo w USA

Poszczególne stany różnią się między sobą nie tylko wysokością podatków, ale też niektórymi przepisami prawa. To, co jest dozwolone w jednym stanie, w innym może być karane aresztem lub grzywną. Granice między stanami są zaś często nieoznakowane, dlatego należy uważać, by nieświadomie nie popełnić jakiegoś wykroczenia.

Przemieszczanie się po USA

Różnice mogą dotyczyć chociażby dozwolonej prędkości na drogach i tego, jakie kary obowiązują za jej przekroczenie. Z reguły jednak wszędzie na przykład można skręcać w prawo na czerwonym świetle (taka nasza „zielona strzałka”, tylko w trybie domyślnym).

Lokalną ciekawostką dotyczącą przemieszczania się po USA jest obecność na niektórych drogach pasów oznaczonych napisem „Carpools Only”. Zazwyczaj nie ma na nich korków, mogą zaś się nimi poruszać wyłącznie samochody, w których oprócz kierowcy znajduje się co najmniej jedna osoba. Takie rozwiązanie ma na celu promocję podróżowania większymi grupami, a tym samym ograniczenie liczby pojazdów, co prowadzi z kolei do ograniczenia wspomnianych korków i emisji spalin.

Szkoda tylko, że z drugiej strony w Stanach nie za dobrze ma się publiczny transport zbiorowy. W dużych miejscowościach, gdzie są autobusy czy metro, nie jest to aż taki problem. Ale jeśli planujesz odwiedzić mniejsze miasta lub przemieszczać się na duże odległości, najlepszym rozwiązaniem będzie wynajęcie samochodu.

Być może zdarzyło ci się zetknąć ze stwierdzeniem, że w USA wszystko jest większe. Zasadniczo to prawda. Większe są choćby auta, sklepy albo porcje jedzenia (tylko klasyczny BigMac ma na całym świecie ten sam rozmiar ;)). Naprawdę ogromne są jednak właśnie rzeczone „duże odległości”, postrzegane w związku z tym przez Amerykanów zupełnie inaczej niż przez Europejczyków.

Normą jest codzienne dojeżdżanie do pracy po 100 km i trzygodzinne przejażdżki na obiad lub zakupy. Jeśli ktoś w Stanach mówi ci, że mieszka blisko lotniska, może to oznaczać, że jedzie się tam godzinę autostradą. Najczęściej więc zresztą odległości podaje się nie w milach, tylko właśnie określając czas potrzebny na ich pokonanie.

Tankowanie

Z uwagi na to, że między jedną a drugą miejscowością można nieraz jechać i po parę godzin przez zupełne pustkowie, paliwo należy tankować nie wtedy, gdy świeci się rezerwa, tylko już mniej więcej w połowie baku.

W tym miejscu warto wspomnieć, że na wielu stacjach benzynowych płaci się z góry – dopiero wtedy dystrybutor zostaje odblokowany. Można płacić w nim kartą, ale polskie karty tu raczej niestety nie działają. Działają za to w obecnych na stacjach bankomatach, skąd można pobrać gotówkę, by zapłacić w kasie. W razie trudności z oszacowaniem, ile będzie kosztować napełnienie baku, lepiej zapłacić za dużo – niewykorzystana nadwyżka pieniędzy zostanie zwrócona.

Oprócz zapasu paliwa w samochodzie trzeba zawsze mieć też jedzenie i wodę, na wypadek awarii i konieczności długiego oczekiwania na pomoc. Trudno ją wezwać przez telefon, bo „duże odległości” oznaczają też problemy z zasięgiem telefonu. Zwykle pozostaje więc właśnie czekać na jakieś przejeżdżające auto – może to trwać kilka godzin, ale też raczej na pewno kierowca się zatrzyma i cię poratuje.

Tankowanie w USA

Ludzie w USA

Większość mieszkańców USA jest bowiem pomocna, uprzejma i przyjazna. W tym zwłaszcza przedstawiciele Policji, którzy w Polsce mogą się nieco źle kojarzyć. Nie będzie niczym niezwykłym, jeśli ktoś obcy uśmiechnie się do ciebie, powie „dzień dobry”, a nawet zagai rozmowę (tzw. small talk) – zwłaszcza w kolejce do kasy, w windzie czy w metrze. Nie oznacza to od razu, że dana osoba chce nawiązać bliższą znajomość (lub cokolwiek ci zrobić). W dobrym tonie jest odwzajemnić okazaną życzliwość.

Napiwki i restauracje w USA

Mili i uśmiechnięci będą też ludzie obsługujący cię w restauracji. W tym przypadku jednak odwdzięczyć należy się nie tylko uśmiechem, lecz również napiwkiem, bo większość kelnerskich zarobków pochodzi właśnie z tego źródła.

W Stanach jest on niejako obowiązkowy i pytanie brzmi raczej nie czy, lecz ile go zostawić. Zwykle to 15-20% wartości zamówienia. Czasem sugerowana kwota napiwku podana jest na rachunku, kiedy indziej zostaje do niego po prostu doliczona.

W cenie za to z reguły dostaniesz dolewkę zamówionego napoju, a kawa i woda są często za darmo (przy czym woda to zwykle kranówka – bezpieczna do picia, ale niesamowicie chlorowana). Woda w postaci lodu to z kolei nieodłączny składnik chłodnych napojów. Jeżeli nie chcesz lodu, musisz to wyraźnie powiedzieć, składając zamówienie.

Klimatyzacja w USA

Amerykanie w ogóle, zdaje się, lubią chłód. Pewnie dlatego klimatyzacja na wysokich obrotach działa nie tylko w restauracjach, ale też barach, sklepach, samochodach i domach prywatnych. Z czasem da się do tego przyzwyczaić, ale zwłaszcza na początku suchość powietrza i gwałtowne zmiany temperatury (która na zewnątrz może być nawet o kilkanaście stopni wyższa) potrafią być dość przykre.

Ćwierćdolarówki

Na koniec warto wspomnieć o monetach 25-centowych, czyli ćwierćdolarówkach (ang. quarters). Dlaczego to takie ważne? Otóż są to często jedyne monety przyjmowane przez amerykańskie automaty samoobsługowe. A tych jest naprawdę sporo, podobnie jak okazji do skorzystania z nich. Od pralek i suszarek, przez parkomaty, po prysznice (np. na kempingach) i klimatyzatory w hotelach. Czasem do jednej maszyny trzeba wrzucić więcej monet, dlatego zapas ćwierćdolarówek po prostu trzeba mieć przy sobie. Można się w nie zaopatrzyć w recepcji hotelu, ale też np. kupić w „rollsach” po 10-20 sztuk na poczcie.

Zdjęcia: Unsplash.com, Pixabay.com

Kliknij gwiazdkę, aby ocenić artykuł

Ocena średnia: / 5. Ilość głosów: